środa, 9 maja 2018

Hej hej aloha...

Hej hej aloha,
Hej hej aloha 
Gdy przygód szukasz
Pacyfik woła...

Młodzieńcem dorastającym będąc pochłaniałem wręcz każdą książkę, artykuł czy inną publikację o Oceanii. Mój ulubiony kontynent, na którym lądu tyle co kot napłakał, za to wody po horyzont. Rozpalające wyobraźnię nazwy: Tahiti, Samoa, Tonga, Fidżi, Vanuatu. Tuż obok zaś Australia z bezkresem czerwonych pustyń I dziwnymi zwierzętami. Podróż tamże, wtedy - w środku siermiężnych lat osiemdziesiątych - wydawała się nigdy nieosiągalną.

Teraz jest możliwa. Korzystając z długiego urlopu lecimy na sześć tygodni na antypody. Pekińska przesiadka, krótki postój w Sydney i dalej - w góry i dżungle Nowej Gwinei. Zresztą na bieżąco będziemy się starali meldować I wrażeniami misyjno-podróżniczymi dzielić. Zostańcie Państwo z nami i rozsiądnijcie się wygodnie. Zaraz startujemy :-)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz