Etykiety

poniedziałek, 30 kwietnia 2018

Obecność

Czasy współczesne nie rozumieją antyczno-średniowiecznej dążności do bliskości ze świętymi. Nawet, jeśli chodziło o kawałki ich ciał zamknięte w relikwiarzach. Krojenie i patroszenie zwłok, balsamowanie szczątków i pokazywanie ich ludowi wzbudza nasz wstręt i obrzydzenie. Ale z drugiej strony czy aż tak bardzo się przez te kilkanaście wieków zmieniliśmy? Ekshumacje członków rodziny, aby "leżeli" blisko nas. Kupowanie miejsc na cmentarzu (a nawet nagrobków i trumien) za życia. Śmierć nadal pozostaje dla nas tajemnicą, mimo medycznych wyjaśnień.

Uroczystości ku czci Świętego Wojciecha w Gnieźnie. Barwna procesja z relikwiarzem. Świadectwo wiary i świętych obcowania - mimo, że nie wiemy dokładnie czy cokolwiek w tym relikwiarzu zostało. Symbol, niektórym potrzebny, innym mniej. Obecność między nami tych, co odeszli - jak to wyznajemy w codziennym Credo. Centralnym punktem uroczystości jest jednak Eucharystia, gdzie doświadczamy innej Obecności. Uroczystej, ale i codziennej. Obecności Tego, Który Jest. Bardziej istotnej od czci okazywanej relikwiom.



Wstyd przyznać, ale tegoroczny Św. Wojciech był dla mnie pierwszym w życiu. Mimo że urodziłem się 15 km a wychowałem 22 km od Gniezna. Pogoda bardziej niż dopisała i chyba byliśmy też kierowani opatrznościową ręką. No bo mogliśmy w ogóle nie przyjechać, wejść na plac parę minut później albo pójść obejrzeć procesję. Próba przed Mszą. "O, zobacz! Ta dziewczyna wygląda jak Magda!" Rzut oka przez teleobiektyw... "Bo to jest Magda!" Doświadczamy więc zupełnie nieoczekiwanej obecności Magdy, jej rodziców i przyjaciółki. A potem ze wzruszeniem widzimy, jak odbiera krzyż misyjny z rąk nuncjusza apostolskiego w Polsce. "To ma boleć, nie zdobić!" - miał usłyszeć podczas swojej konsekracji gospodarz tego miejsca, arcybiskup gnieźnieński Wojciech Polak. Teraz krzyż ma na szyi Madzia. Nasza Madzia, którą znamy od czternastu lat. Od dorastającej dziewczynki. Ta Madzia wyjedzie wkrótce do swojej ukochanej Zambii, do stęsknionych podopiecznych. Jak dobrze ją rozumiemy! Doświadczać czyjejś obecności i darować im swoją. Świadczyć swoją gotowością i obecnością o Obecności większej od nas. Tej, która jest miłością. Powodzenia Madziu! Będziemy Cię wspierać i modlić o to, by jednak nie za dużo bolało. Niech Twoja misja będzie dla Ciebie doświadczeniem obecności - tej przez małe i przez wielkie "O".



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz