Etykiety

niedziela, 15 stycznia 2017

Historie do napisania

Mam na imię Vantiane i mam, o - tyle! Tyle lat! To jest pięć? No to mam pięć. Byłam bardzo mała, jak trafiłam do tego domu. Ciocia Marianne mówi, że przywiozła mnie z wioski, bardzo daleko stąd. Jeszcze za Bertoua. Nie pamiętam mojej mamy. Pewnego dnia ciocia ładnie mnie ubrała i pojechaliśmy, hen, daleko. Było tam bardzo dużo ludzi. Płakali i mnie przytulali. Potem mi kazali płakać i kłaść się na taką długą skrzynkę, która stała na ziemi. Później kazali nam nie patrzeć a jak znów mogliśmy się odwrócić, to skrzyni już nie było. Wszyscy kładli kwiaty na kupie świeżej ziemi. Powiedzieli mi, że w skrzyni była moja mama. Ale ja nawet nie wiem, kto to jest mama. Chociaż... Może jednak wiem. Tak! To ta piękna, biała kobieta z długimi włosami. Ma na imię Jagoda i mówią mi, że jest teraz dla mnie mamą. Stała za mną, gdy miałam na sobie śliczną, białą sukienkę. A potem ojciec Darek (wiesz, boję się go trochę...) wylał mi na głowę miskę wody i kazał trzymać w rączce zapaloną świeczkę. To chyba było bardzo ważne i wiedziałam, że muszę tę świeczkę trzymać. Kapało mi czymś gorącym na paluszki ale bałam się ją puścić. A potem wszyscy się cieszyli, tańczyli, przytulali mnie i całowali. A najbardziej Jagoda. Ona była u mnie już trzeci raz. Od samego początku ją lubię. Nie mogę się teraz doczekać, kiedy znowu do mnie przyjedzie. Jak to dlaczego? Jeszcze pytasz? Przecież to moja mama!


Jestem Pipiripi. Hi hi! Wiem, że śmieszne. Ale wszyscy na mnie tak mówią. Pipiripi. Chociaż ojciec Darek powiedział, że wtedy, kiedy wylewał na nas wodę nie mogę tak mieć na imię. Powiedział jakoś inaczej... Oban, Obin... Aubin! Tak, Aubin! Moje nowe imię! Dostałem je razem z wodą i świeczką, wiesz? Bardzo mi się tu podoba. Jestem najmłodszy i wszyscy się mną opiekują. Ciocia Marianne, ciocia Alida, wujek Achille, wujek Boris. Pilnują, żebym zjadł śniadanie i był czysto ubrany. Bardzo lubię tu być. Mówią, że jak byłem mały, taki bardzo malutki, to przywiozła mnie tu ciocia wujka Achille'a. Moja mama jest chora i nie mogła się mną zaopiekować. Nie wiem, jak wyglądała. Nie wiem nawet co to dokładnie jest mama. Może to taka ciocia, która stale jest przy tobie, przytula cię i się tobą opiekuje? Tak? Ja jestem jeszcze bardzo mały i nie wszystko mi się udaje. Czasem też płaczę, chociaż wiem, że w tym domu tak nie wolno. Ale przecież jestem jeszcze malutki...


Mam na imię Marisol. Wujek Rafał mówi na mnie Tournesol. Mówi, że to taki kwiatek, który u nich rośnie. Cały dzień obraca się za słońcem. Wujek Rafał  mówi, że ja sama jestem takie słoneczko. Śmieszne! Przecież nie ma czarnych słoneczek! Jestem tu od niedawna. Przywiozła mnie ciocia Marianne, z bardzo daleka. Moi rodzice są bardzo biedni. Mieszkają na wsi, daleko od miasta i szkoły. Nikt z nas do szkoły nie chodził, chociaż ja jestem najmłodsza i mam już 6 lat. Gdy ciocia mnie tu przywiozła miałam taki duży brzuszek. Mówili, że to dlatego, że nie jadłam dobrze. Tutaj ciocie i starsze dziewczynki robią bardzo dobre jedzonko. Specjalnie dla mnie gotują plantany, bo wiedzą, że nie lubię i nie mogę jeść kuskusu. Są dla mnie bardzo dobrzy. Dostałam nowy, piękny mundurek. O, zobacz! Pomarańczowa bluzka i granatowa spódniczka. Razem z Vantiane, Cerole, Patricią, Teddym i innymi chodzę do szkoły. Mamy kolorowe książeczki i nowe, śliczne plecaki. Dziękowaliśmy za nie jednemu panu, który nam je przywiózł z pewnej dalekiej wyspy. Wszystko jest tam takie zielone! Może kiedyś będę mogła o tej wyspie trochę przeczytać. Dopiero się uczymy pisać i czytać. Jak już będę duża, chciałabym napisać swoją historię. Pomożesz mi?




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz