sobota, 24 grudnia 2016

A więc to już...

So this is Christmas
and what have you done...
John Lennon, Yoko Ono "Happy Xmas"
Minęło kolejnych dwanaście miesięcy. Kończy się czterotygodniowy Adwent. Dzień, inny niż wszystkie, powoli (a może wcale nie powoli?) zmierza ku swojej popołudniowo-wieczornej kulminacji. Wigilia Bożego Narodzenia, punkt szczytowy każdego roku. Czekało się w dzieciństwie na pierwszą gwiazdkę, aby spędzić ten wyjątkowy wieczór z bliskimi. Ulubione, raz do roku na stole goszczące, potrawy. Zapach przywiezionej zeszłego dnia (a nie, jak dzisiaj, ustawionej w połowie listopada...) choinki. Radosne, acz z nutką obawy, oczekiwanie na Gwiazdora.

Nie był in wcale tym wesołkowatym, ubranym na czerwono, wyrośniętym krasnalem, który tylko daje prezenty. O nie! Nasz, wielkopolski gwiazdor to odpowiednik niemieckiego Weihnachtsmanna czy angielskiego Father Christmas. Ubrany w futro, zakapturzony i w masce. Z dzwonkiem i pasem. Grzeczni dostawali prezent (po wyrecytowaniu wierszyka lub paciorka), niegrzeczni - pasem po d.... Taka trochę przestarzała już figura Boga Ojca. Sprawiedliwego sędziego, który za dobre wynagradza a  za złe karze. Wiedzieliśmy przynajmniej, że na prezent trzeba zasłużyć i cieszyć się z tego, co się dostało.

Dzisiaj, wszechogarniająca komercja, zalew "wyjątkowych" promocji, kolejek po karpie i ślęczenie w kuchni do 2 w nocy. Przy wigilijnym stole i opłatku pada się na pysk i nie ma na nic ochoty. Czy musi tak być? To tylko od nas zależy i naszego do Świąt podejścia.

Święta... Rzeczownik bez dodatków, wspaniale w naszym języku dostosowany do wszystkich. I tych, świętujących narodziny Chrystusa, i tych, obchodzących je jedynie kulturowo oraz tych, którzy w ogóle ich nie obchodzą w sposób tradycyjny, ale korzystają z wolnych dni dla odpoczynku lub pobycia z bliskimi. Życząc sobie "Wesołych Świąt!" nie musimy uciekać się do idiotycznych "Season's Greetings", aby nie urażać naszą religijnością tych niereligijnych.

Co roku, całodniowa krzątanina i zaścielony na biało stół z siankiem. Biała koszula i krawat w świąteczną, zielono-czerwoną kratę. Wertowanie Ewangelii. Gdzie jest ta scena z opisem narodzenia? I przychodzące do głowy myśli. Kolejna Wigilia. Co zrobiliśmy, aby On narodził się w nas? Aby inni Go w na swidzieli. I bardziej przyziemne: kogo fizycznie przy tym stole brakuje? Kto w tym roku świętuje gdzie indziej a kto już na tym świecie z nami do tego stołu nie zasiądzie... To też jest klimat Wigilii, tak jak radość zawsze miesza się ze smutkiem i nostalgią.

Wigilia. Dzień, w którym chyba najbardziej widoczne jest przenikanie naszego, linearnego odczuwania Czasu z dorocznym cyklem świat i wydarzeń. Dzień, w którym jak w żydowską Hoszana Raba, Niebo łączy się z ziemią za pomocą anielskiej drabiny. Pokój ludziom dobrej woli! Takimi przecież chcemy być, prawda? Zatem pokój nam!

źródło: kath-kirche-vorarlberg.at

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz