Etykiety

środa, 30 listopada 2016

Jesiennie

Właściwie to raczej już przedzimowo. Skończyły się złota, czerwienie i brązy. Zaokienna szaromokrość coraz częściej ustępuje oszronionej glazurze. Listopad minął nie wiadomo kiedy. A jeszcze tak niedawno...

Przemijanie

Szuranie liści pod stopami, zgniłoleśny zapach jesieni. Znicze, wiązanki i groby. Wspomnienia... Pierwszolistopadowa wszechświętość pomieszana z zaduszkowymi wspominkami całkiem grzesznych żywotów. Kościelne przedmszowe wypominki (zwane u nas wymieniankami). Niekończąca się lista imion, z każdym wiązały się określone przeżycia, radości, smutki i tragedie. Niepokój współczesności coraz częściej każe nam myśleć o tym, co my pozostawimy po sobie. Czy będzie jeszcze komu przychodzić na cmentarze? Czy w ogóle coś takiego jak cmentarze będzie?

Wojna

Pierwsza światowa, z długimi szeregami białych tablic i krzyży. Wojenne cmentarze Flandrii i północnej Francji. Konflikt, gdzie nikt nie był w stanie powiedzieć "dość, dogadajmy się". Czerwień żołnierskiej krwi, maków na Flanders Fields a potem także czerwonych, rewolucyjnych sztandarów. Rewolucja kończąca tamtą wojnę i właściwie zaczynająca kolejną, jeszcze gorszą. Krótkowzroczność polityków, dociskających zwycięskimi buciorami pokonane Niemcy. Odskoczą one za 20 lat naoliwioną upokorzeniem sprężyną narodowego socjalizmu. I znów pytanie, jak urządzić powojenny świat. Na szczęście znaleźli się wizjonerzy w rodzaju Marshalla, Schumana, Monneta i di Gasperiego. Plan odbudowy gospodarek Europejskich a następnie poddanie ich międzynarodowej kontroli. Wspólnota węgla i stali, gospodarcza, energii atomowej a później Unia Europejska. Po 50-paru latach mamy Farage'a, Le Pen, Brexit i Trumpa. Naprawdę musimy znów zaznać u siebie wojny, głodu i biedy aby ponownie zacząć budować coś sensownego?


Jesień życia

Pogrążeni w beznadziei czterdziestoletni staruszkowie, wgapieni w telewizor i wiecznie narzekający. 60-, 70 latkowie myślący już tylko o trumnie i stroju do niej. Czy tak musi wyglądać starość? W kolejce na badania i latach złożonych z tego samego dnia, powtórzonego setki razy? Przecież może być inaczej: kilkudziesięcioletnie wolontariuszki, sprzedające produkty fairtrade. Aktywnie udzielający się w swoich społecznościach, chodzący, biegający i ćwiczący jogę. Podróżujący po świecie. Chyba takimi wolelibyśmy być za lat 20-30, prawda? No pewnie. Ale przygotowania trzeba zacząć już teraz...
Ruch

Święto 11 listopada, lokalny bieg dobroczynny. Z dwie-trzy setki uczestników. Malownicza trasa przez jesienny park. Dużo odcinków w zupełnej samotności - jakże odmiennie od brukselskiego czy warszawsko-praskiego półmaratonu. Chłodno, ale i tak można się spocić. Z trudem, ale kończymy. Świeci słońce; ładna jest tegoroczna jesień. Długo jeszcze jest ciepło, ale to już ostatnie takie dni. Wkrótce grudzień, długie wieczory, późne poranki. Szron i przymrozek. Adwent i roraty... Nie poddajemy się jednak, biegamy, pływamy, dźwigamy ciężary. Jak się nie da na dworze, to na rowerku w domu. Nie ma że zima! W końcu w styczniu kolejny półmaraton.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz