niedziela, 11 września 2016

Historie krótkiego życia

"Każdy dzieciak to osobna historia, mówię Ci. O, na przykład ta mała. Jak pewnie zauważyłeś, bardzo lubi się przytulać. Cóż, nigdy nie zaznała tego ze strony swojej matki, która zmarła w zeszłym roku. Nie wiadomo, czy w ogóle ją pamięta i kojarzy. Ojciec zmarł parę miesięcy temu, ale on nigdy się nią nie interesował. Teraz to my jesteśmy jej rodziną."

"Tak, ten mały cwaniak to jej brat, ale oczywiście po innym ojcu. Raczej nie widać u nich obydwojga więzi typowych dla rodzeństwa. Zresztą, gdzie i kiedy miałyby się one wykształcić? On jest zresztą wyjatkowy, niestety w złym tego słowa znaczeniu. Pierwszy do michy, ostatni do miotły, powiedziałabym. Zawsze na uboczu, chociaż nie aż tak bardzo jak tamten..."

"O, ten to dopiero jest element! Nawet nie wiesz, co zdarzyło mi się wyciągać mu z ust. Jak chomik, używa buzi jako kieszeni. A jego ulubionym miejscem są okolice kubła na śmieci - po prostu zawsze tam coś ciekawego dla siebie znajdzie. Taki trochę żyjący w swoim świecie, niepasującym do końca do tego, który go otacza. Co zrobić? Będziemy go ubierać, żywić i kształcić - a co wyjdzie to Bóg jeden wie..."

"Za to ten trochę starszy nam się udał. Wiesz, że w swojej szkole na ponad pięciuset uczniów jest w pierwszej piątce? Naprawdę bardzo inteligentny a przy tym pracowity i grzeczny. Jak go zapytasz, to wymieni Ci wszystkie stolice świata! O, na flagach też się zna? No widzisz. Mamy z niego pociechę, chociaż się tak nie zapowiadało. Gdy do nas dotarł musiał z nami spać, taki był przerażony i wygłodzony. Dosłownie walczyliśmy o jego przeżycie... Mówię Ci, co dzieciak to historia."

"Ten wysoki, co tak zapodaje na bębnach... Uciekł nam kiedyś, myśląc, że w Douali złapie Pana Boga za nogi. A tu życie jest okrutne. Jesteś sam, bez rodziny i wsparcia - giniesz... Jak uciekł, tak wrócił. Wybaczyliśmy mu, bo dokąd ma pójść? Wzięliśmy go jako kilkulatka wprost z ulicy. Nigdy nie miał domu, rodziców nie znał. Ulica i jej mieszkańcy byli dla niego domem i wzorcem życia. Nic dziwnego, że był taki nieufny. Trochę mu to do dzisiaj zostało, ale da się zauważyć postęp. To zresztą całkiem fajny chłopak."

"Podobnie jak tamten. Mówisz, że wygadany i ciekawy? Oj tak, zwłaszcza po nocy w pokojach dziewczyn. Ale co się dziwić, skoro mieszkał z jakąś ciotką, która co noc miała innego. I to wszystko w jednym pomieszczeniu... To są niewyobrażalne rany na psychice i nie wiadomo, czy będzie on mógł nawiązywać normalne relacje. Mamy nadzieję, że tak - w końcu codziennie jemu i innym pokazujemy, że inne, normalne życie jest możliwe."

"Musisz mówić w jej kierunku, niech widzi Twoje usta. Tak, ona nie słyszy. Myśleliśmy, że to wskutek fizycznego urazu po pobiciu przez matkę. Okazało się, że nie słyszała od urodzenia, tylko rodzina jakoś późno to załapała. Od niedawna ma aparat słuchowy, wreszcie dobrany jak należy. Tylko, że teraz słyszy wszystko i nie ma pojęcia co to jest... Czy szelest torby jest odgłosem świerszczy czy upadającego talerza? Co znaczą dźwięki wydawane przez innych? I tak dalej... Musimy ją uczyć prawie jak niemowlę. Przy tym jednak jest zdolna i pracowita. Jak mówi ojciec Darek - jedyna, która na żonę się nadaje."

"Tak, co dzieciak to historia. Najczęściej niewesoła, wręcz tragiczna. Zresztą, gdyby ich życie było normalne i spokojne, to nie trafiliby tutaj. Niektórzy mają rodziców (dużo powiedziane - raczej "mają matki"), ale wolą być tutaj. Z jednej strony to przykre, ale z drugiej jest to dowód na to, że robimy dobrą robotę. Dzięki Wam oczywiście! Dziękuję w ich imieniu - Wasze wsparcie pozwala na nowo pisać ich historię. Życia tutaj, w tym domu, szkoły, studiów i późniejszego dorosłego życia. Przynajmniej ich dzieci nie będą powtarzać tej samej drogi. Taką mamy nadzieję..."




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz