Etykiety

czwartek, 17 marca 2016

Siódemka

Znów La fheile Padraig i znów na zielono. W tym roku raczej w ubiorze niż w otoczeniu, bo globalne ocieplenie długą zimą trzyma. Rok temu opisałem kilka poprzednich moich urodzin, więc się nie będę powtarzać.

Po co w takim razie o sobie i swoich kolejnych urodzinach piszę? Może po to, aby powiedzieć że nigdy nie jest za późno by coś ze sobą zrobić. Zmienić odżywianie i tryb życia, zacząć więcej się ruszać. Polubić swoją pracę, nie przestając szukać nowej. Zacząć się uczyć nowych języków - tym bardziej, że tyle teraz darmowych aplikacji na PC i Androida. Ja zacząłem i bardzo mi z tym dobrze. Powiedziałbym nawet "zaje...", ale aż tak młodo to się jednak nie czuję :-)

Sytuacja nasza, przyznać trzeba, różni się trochę (nawet bardzo) od ludzi w naszym wieku. Doskonale pamiętamy naszych rodziców, gdy mieli - tak jak my teraz - po 40-parę lat. No i nie byli... tacy jak my obecnie. Może tak się nam tylko wydaje? Chyba jednak nie. Ale prawdopodobnie obecne czasy też swoje dokładają, tak jak i otoczenie, w którym żyjemy. Nie trzeba być jak wszyscy wokół, z czego skwapliwie korzystamy. Można wyglądać i ubierać się inaczej, zachowywać po swojemu. Spędzać czas jak się chce a nie "jak wszyscy" (błogosławiona wolności od telewizji!) No i nie mamy też swoich dzieci, które dawałyby odpowiednią perspektywę pokoleniową.

Rok temu, głusza kameruńskiej sawanny i późniejsze "poprawiny" w naszym drugim domu w Yaounde... Co pomiędzy? Niezłe żeglowanie tradycyjnym szlakiem w poprzek La Manche w maju, gdy wiało tak akurat. Miesięczny pobyt dwójki młodzieży w wakacje, od których też można się tego i owego nauczyć. Prawdziwie letnie rekolekcje w 30-stopniowym upale polskiego wybrzeża. Knucie kolejnej afrykańskiej wyprawy i jej realizacja na przełomie roku. Totalne zawierzenie Opatrzności potwierdzone podpisaną, pustą kartką. Zaplanowane w tajemnicy przed Żonką jej urodzinowe porwanie do Irlandii. Wcześniej tradycyjna - bo regularnie co trzy lata :-) - wizyta u przyjaciół w Londynie. I dużo, dużo innych, mniejszych i większych wydarzeń. Przede wszystkim zaś: Wy. Ludzie. Przyjaciele i rodzina. Znajomi starzy i nowi. Przypadkowe (czy na pewno?) znajomości i spotkania. Rozmówcy w podróżach. Czytelnicy tego bloga. Dzięki, że jesteście. To Wy również tworzycie świat, w którym żyję i w którym mi dobrze.

Siódemka uchodzi za szczęśliwą - połączenie magicznej trójki i czterech kardynalnych kierunków (także czterech żywiołów). Takie są teraz cyferki mojego wieku. W dodatku urodziny mam w najzieleńsze ze świąt - dzień patrona Irlandii. Jak Irlandia to i koniczynki. A jak koniczynki - to szczęście. No i jak ma nie być dobrze? ;-)

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz