Etykiety

sobota, 9 stycznia 2016

Ciągle w drodze

Dobiega końca nasza afrykańska podróż. Jest inaczej niż poprzednio. Chce się wracać, ale tak naprawdę w ogóle się stąd nie ruszymy. Być w drodze to nie tyle przemieszczać się z jednego miejsca na inne co być w wielu miejscach jednocześnie. Nie, nie za pomocą bi- czy polilokacji. O wartości podróży, odwiedzanych miejscach i spotkanych osobach świadczy to, czy i na jak długo pozostają w naszych myślach i sercach. Kamerun, Foyer St. Dominique i jego mieszkańcy mają już w nich stałe miejsce.

Czy dołączył do nich Gabon? Chyba tak, bo chcemy tam wrócić – do tego kraju, spotkanych tam ludzi i wspaniałej, równikowej przyrody. Również w samym Kamerunie czeka kilka ciekawych miejsc. Może do przyszłego roku (bo już na wiosnę 2017 planujemy kolejną tutaj podróż) uspokoi się na północy na tyle, że będzie można pojechać hen, za Maroua, w stronę Sahelu, Sahary i Jeziora Czad? Jeśli jednak nie, pozostaje tajemniczy wschód, z dżunglą, Bertoua i Alicją. Albo zachód, z Mount Cameroon, Limbe i Trasą Wodzów. Może zahaczymy wtedy o inny kraj w tej części Afryki, np. zachwalany Benin lub Togo?

Czas pokaże. Walizki spakowane, tradycyjnie w tę stronę lżejsze i mniej pękate. Przyjdzie teraz czas wspomnień, podsumowań i opowieści. A także aklimatyzacji w europejskiej zimie. Nie byłbym jednak sobą, gdybym już nie knuł czegoś nowego :-) W końcu dawno nie byliśmy na żeglarskich wakacjach a do tego w grudniu Monika ma obłóczyny. Nie, z tym powrotem nic się nie kończy, tylko trwa nadal. Coś nowego zaś wkrótce się zacznie. Może nawet już za tydzień...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz