Etykiety

poniedziałek, 2 listopada 2015

Zaduszki moje własne

Szuranie suchych liści pod nogami, orzechowo-zgniły zapach. Chłodny wieczór rozświetlony białymi i czerwonymi ognikami. Coraz więcej znajomych imion i nazwisk wyrytych na kamiennych płytach. Daty przy gwiazdce coraz bliższe mojemu rocznikowi...

Tata... Brakuje go czasami. Przez ostatni tydzień jakbym czekał na wiadomość od niego z prośbą o komentarz wyników wyborów. Brakuje tych dyskusji w chwilach, kiedy można było z nim normalnie porozmawiać. Mógł jeszcze pożyć, nacieszyć się wnukami, dziecięcym gwarem w tak spokojnym przedtem domu...

Babcia... Już 13 lat nie ma jej między nami, ale cały czas żyje we wspomnieniach i rodzinnych anegdotach. Po jej śmierci długi czas odruchowo zerkaliśmy w stronę bramy, czy nie nadchodzi pobrzękując pękiem kluczy. Wraz z nią odeszła bezpowrotnie pewna epoka, przynajmniej dla mnie. Pomost między Polską międzywojenną, latami okupacji, PRL-em i rzeczywistością post-1989.

Ciocia Hilda i wuja Czechu... Wyjątkowy śląsko-wielkopolski duet. Wiecznie się przekomarzający i nieszczędzący sobie małych złośliwości, ale kochający się jak mało kto. Tak jak babcia, pomost między tak różnymi od siebie czasami. Śląski humor i życiowa mądrość, zawsze pełna dynamizmu i pogody ducha. Bardzo żałuję, że przez ostatnie kilkanaście lat nie miałem (nie znalazłem?) okazji, by się z nimi spotkać.

Wiciu i Heniu, toruńscy bracia nierozłączni. Nigdy nie brakowało im "familijnej wody" (wysokoprocentowej), ich psikusy obrosły rodzinnymi legendami. Jeszcze dawniej, pradziadek Stefan i brat jego Wiktor. Ciocia Lidka. Dawni nauczyciele (pan Witold i pani Krystyna), proboszczowie (ksiądz Lech i ksiądz Walenty) i koledzy szkolni (Baca, Zibi, Piotr...)

Babcia Stasia i dziadek Kazimierz... Wypisz-wymaluj dziadek i babcia z Przygód kota Filemona. Wieś, wakacje i żniwa. Ciepło wiejskiej kuchni i życiowe mądrości dziadka, zamknięte w rodzinnych maksymach. Przybrani dziadek i babcia z Łekna. Pani Zenia i inni mieszkańcy Kujawek...

Iza, której śmierci nikt się nie spodziewał. Jej bratanica Dominika - nastolatka, która przegrała walkę z chorobą. Babcia mojej żonki i choleryczny wuja Jasiu (ciekawe, czy w niebie też znajdą się jakieś kury do pogonienia?)

Dalsi krewni, znajomi rodziców, przyjaciele... Pozostał nagrobek, jakieś pamiątki, wspomnienia. Non omnis moriar. Dopóki mnie wspominają, żyję. Jak będzie ze mną?


1 komentarz: