środa, 21 października 2015

1955-1985-2015-...

A więc to dziś... Dokładnie za 3 godziny i 22 minuty, o 16:29 czasu pacyficznego USA. Dokładnie wtedy przybyli do Kalifornii i w nasze czasy bohaterowie filmu "Powrót do przyszłości II". Od rana, ba - od paru dni - temat jest wałkowany na wszystkich portalach. Pewnie w telewizjach i radiu też, ale od dłuższego czasu nie oglądam ani nie słucham, więc nie wiem. Głównym tematem są oczywiście porównania wizji naszych czasów powstałe 30 lat temu - techniki, ubioru, obyczajów. Wielu dokonało już szczegółowych zestawień, nie chcę popełniać kolejnego. Chyba nikt jednak nie odniósł się do rzeczywistości kolejnych lat, pojawiających się w filmowej trylogii. 1885, 1955, 1985 i wreszcie 2015. 

W jednym z poprzednich postów odniosłem się do jednego elementu miejskiego krajobrazu, który chyba już na dobre pożegnaliśmy. Twórcom "Powrotu..." nie mieściło się chyba w głowach, że może być inaczej, że narzędzie wzajemnej komunikacji każdy będzie miał przy sobie. W dodatku o poszczególnych zdarzeniach bohaterowie dowiadują się z papierowego wydania gazety codziennej :-) Gdyby kręcono to dziś, użyto by chyba tableta lub smartfona. Nie o tym jednak chciałem (nie chciałem, nie chciałem a w uliczkę technicznych nowinek się zapędziłem :-) Może to jedna z cech naszych czasów, gdy największą uwagę zdajemy się zwracać na najnowsze modele czegokolwiek...

Nie wiadomo dlaczego, ale autorzy "Powrotów..." przyjęli 30-letnie interwały między przedstawianymi przez siebie zdarzeniami (lub 2x30 lat, w przypadku III części). Przyjrzyjmy się tym datom (ograniczając się do XX wieku). Rok 1955, Polska. Większość górników wydobywających węgiel kamienny ma w dowodach osobistych "województwo stalinogrodzkie". Dopiero za rok przyjdzie chruszczowowska odwilż, ludzie wyjdą z więzień a poznaniacy i Węgrzy upomną się o swoje prawa. Nad większością Afryki powiewają flagi czterech mocarstw kolonialnych; niepodległością cieszą się tylko Libia, Egipt, Etiopia, Liberia i RPA. Świat zdaje się krzepnąć w nowym, dwubiegunowym ładzie, ciągle odbudowując się ze zniszczeń ostatniej wielkiej wojny i poszukując nowego: w technologii, muzyce, sztuce czy ustroju politycznym. Ciekawe, jak wtedy wyobrażano sobie...

...rok 1985. W Polsce szarzyzna późnego PRL-u, po stanie wojennym a nie wiadomo jeszcze przed czym. Kartki na prawie wszystko (chociaż na paliwo chyba jeszcze nie). Idzie jednak nowe: Gorbaczow ogłasza pieriestrojkę i głasnost. Nikt jednak nie wyobraża sobie, że ZSRR przetrwa jeszcze tylko 6 lat... W Afryce nie ma już kolonii, jedynie Namibia walczy o niepodległość i zrzucenie bezprawnego jarzma RPA. O niepodległość walczy też Erytrea; w ogóle kontynent szarpany jest raz po raz kolejnymi wojnami, przewrotami i społeczno-politycznymi niepokojami. Rozwijają się dyskoteki, grana tam muzyka z elektronicznymi bitami, tapirowanymi fryzurami i poduszkami na ramionach walczy z punk-rockiem, metalem, wytartymi dżinsami, ćwiekami i czubami na głowach. Czy naprawdę tak jak w "Powrocie do przyszłości II" wyobrażano sobie wtedy...

...rok 2015? Polska, będąca członkiem UE (o której wtedy jeszcze nikt nie mówił) i NATO (którym nas wtedy straszono), coraz bardziej przypomina kraje Zachodniej Europy. Ba, w niektórych obszarach je wyprzedza. Jednak ludzie jacyś tacy niezadowoleni, kłótliwi i zestresowani. Nie ma co się dziwić: w porównaniu do poprzedniej epoki (1985) o wiele dłużej się pracuje i co gorsza - ma się (poprzez powszechny dostęp do informacji) porównanie z innymi. Różnice w dochodach rosną zamiast maleć; nieliczni władają ogromną większością kapitału i majątku. W dodatku to nie oni ponoszą koszty wychodzenia z kolejnych kryzysów, w większości przez siebie samych wywołanych. Samochody nie latają, za to coraz więcej ludzi (i za coraz mniejsze ceny) lata samolotami. Ubiór może dość konserwatywny i nie taki jak w filmie, za to wytwarzany na drugim końcu świata. Wytwarzany za grosze, gdy my płacimy wcale nie mniej, niż gdyby był wytwarzany u nas. Wojna ciągle jest narzędziem rozwiązywania sporów i wywierania nacisku. W dodatku, nawet jeśli toczona gdzieś daleko to i tak do nas przychodzi w postaci zagrożenia terrorystycznego i kolejnych fal uchodźców/imigrantów. Czy znajdzie się dziś odważny, który przepowie jak będzie wyglądać...

...rok 2045? Ja się nie podejmuję. Ale nie byłbym sobą, gdyby na myśl o przyszłości nie mieszały się we mnie obawa, nadzieja, fatalizm i rezygnacja. Może Marty McFly i doktor Emmet zdradzą co nieco? W końcu to już za 2 godziny i 33 minuty :-)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz