Etykiety

wtorek, 15 września 2015

Tylko wezmę mój sztormiak i sweter...

"Aureola i harfa to nie to, o czym śnię, ja o morza rozkołys i wiatr modlę się..."
"Fiddler's Green"

"Wszyscy pochodzimy z morza ale nie wszyscy jesteśmy ludźmi morza. Ci, którzy nimi są - my, dzieci fal - musimy wciąż do niego powracać. Aż do dnia, gdy już z morza nie wrócimy, zostawiając za sobą to, co przemija."
Jay Moriarity

"Granice? Nigdy żadnej nie widziałem, ale słyszałem, że istnieją w umysłach niektórych ludzi."

Thor Heyerdahl



Morze... Bezkres fal, aż po linię, gdzie niebo łączy się z wodą. Bezkres, ale skończony. Jak Nieskończony, który ma granice w kolędzie Karpińskiego. Dzieląc - łączy. Ostatnia chyba przestrzeń wolności w świecie coraz pełniejszym regulacji, nakazów, zakazów i nieprzyjaznych ludzi.

Było takie samo w czasach żaglowców i wtedy, gdy zobaczyli go pierwsi ludzie. Też wtedy, gdy życie wyszło na ląd. Przedwieczne, niezmienne. A jednak ciągle, w każdej sekundzie się zmieniające. Fale, pływy, lód i sztormy.

Scena sztormu u Przylądka Horn w Pan i władca: Na krańcu świata. Teść mówi: Trzeba chyba morze kochać, aby takie rzeczy robić i tam się wyprawiać. Nie, Tato. To trzeba mieć nieźle narąbane. Nie spać, marznącymi dłońmi trzymając koło sterowe. Rzygać pierwszy dzień - dwa. Ocierać z twarzy słone bryzgi. A wszystko w dodatku za własne, niemałe przecież, pieniądze. Kto normalny tak robi?

Był kiedyś program dla młodzieży p.t. Klub Zdobywców Oceanów. Zdobywców?! Jak można zdobyć coś nieogarnionego i w swej niezmienności ciągle się zmieniającego? Coś, dla kogo jesteśmy w sumie intruzem, bo to nie jest nasze naturalne środowisko. Andrzej Urbańczyk napisał kiedyś, że ten, kto wyrusza na podbój oceanów, niegodzien jest tego, aby się na nich znajdować. Morze szybko ustawi takiego do pionu (a raczej do poziomu). Wcale nie z zemsty czy potrzeby pokazania, kto tu naprawdę rządzi. Ono nie ma uczuć ani nastrojów, jest przeraźliwie sprawiedliwe i takie samo dla każdego. Nawet, gdy prawie u wejścia do San Sebastian de la Gomera, w kanaryjskiej akceleracji szepczemy: Coś się tak dzisiaj wściekło? Co ja Ci zrobiłem? Nic mi nie zrobiłeś, ja już tak mam. Wiedziałeś o tym, ale jednak tu jesteś. Zatem żegluj - lub giń.

Kochanie, a czy tam, gdzie trafiło nasze dziecko, jest morze? Jest, Najmilsza. Bezkresne i łagodne, zawsze tak wyglądające, jakim chcemy je widzieć. Wieje w sam raz i fale nie za wysokie. I są tam też wszyscy wielcy żeglarze: James Cook, zastanawiający się, jak będzie wyglądać jego zmartwychwstanie - nie każdy bowiem ma problem z większością swojej cielesnej powłoki, którą wszamali Hawajczycy. Mamert Stankiewicz, który powie: "Znaczy, pan też zbawiony?" Siwowłosy Edward John Smith, do końca trzymający ster tonącego "Titanica". Niezłomny Leonid Teliga a kiedyś też Andrzej Urbańczyk, mimo, iż całe życie w istnienie nieba nie wierzył. Thor Heyerdahl, który będzie już wiedział skąd się wzięły moai na Rapa-Nui i piramidy w Meksyku. Dla złagodzenia atmosfery i podniesienia walorów estetycznych dołączą wszystkie dzielne dziewczyny: Joanna Pajkowska, Marta Sziłajtis-Obiegło czy Siostry Talar wraz z Martelkiem. Wszyscy, z którymi niegodny jestem zasiąść do stołu. Brać żeglarska ma jednak to do siebie, że nie patrzy na zasługi i osiągnięcia. Kochasz morze i potrafisz dawać sobie z nim radę? Przysiądź się, pogadamy przy rumie...



Przedtem jednak chcę jeszcze raz zobaczyć horyzont i wypłynąć tam, gdzie już nie widać lądu. Zostawić za sobą ziemię z jej kłopotami, troskami i absurdami. Oczyścić myśli. Zobaczyć niesamowicie rozgwieżdżone niebo, niezakłócone sztucznym światłem. Spotkać delfiny i wieloryby. Pozwolić samotnemu ptaszkowi odpocząć na swoim rękawie. Długo w noc rozgadać się z towarzyszem/towarzyszką podróży. Dopłynąć do portu po drugiej stronie wielkiej wody, nawet gdy jest nią tylko La Manche. Wypłynąć na nieznane wody Pacyfiku i Oceanu Indyjskiego. Jeszcze trochę... 



Potem będę mógł już wziąć swój sztormiak, słony solą pięciu mórz, i polar (bo swetrów nie lubię). Ostatni raz spojrzę na pirs i morze. Morze... Kocham. Tęsknię.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz