Etykiety

czwartek, 20 sierpnia 2015

Refleksje po Zielnej

Miniona sobota, 15 sierpnia. Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. W Polsce także Święto Wojska Polskiego, w rocznicę pamiętnej, decydującej bitwy. W ludowej pobożności Święto Matki Bożej Zielnej. Dzieciństwo na wsi, dzień ten zawsze przypadał w wakacje. Jakoś tak czuło się ich koniec. Żniwa zakończone lub w ostatniej fazie, złoto pól ustępuje zieleni i brązom. W księgarniach wszechobecne "Witaj szkoło!". Noce krótsze i już trochę chłodniejsze. Równo 10 postów temu pisałem o początku lata, także zaczynającym się świętem (tam też było o Ciele, ale trochę innym ;-) Teraz, również świątecznie, lato powoli ustępuje jesieni. Oby złotej. Wspomnienia dzieciństwa ustępują współczesnym przemyśleniom...

Ciało
Kilka (naście?) lat temu, warszawski kościół oo. dominikanów na Freta. 15 sierpnia, chyba w środku tygodnia. Kaznodzieja rozpoczynający kazanie mówi: "Dziś będzie o zmartwychwstaniu i o seksie". Szum się po świątyni poniósł, szepty ucichły a uszy strzyc poczęły. Nie pamiętam dokładnie o czym było, ale w skrócie można powiedzieć, że o ciele właśnie. By rozwijając się duchowo o nim nie zapominać, bo przecież zarówno Chrystus zmartwychwstał w ciele oraz Matkę swą z jej ciałem do Nieba wziął. Przypomnienie prostej prawdy o harmonii i właściwych proporcjach - duszy i ciała. Nie tylko w kontekście religijnym. Sporo z nas, ćwicząc często i dużo, po książkę już nie sięgnie, dobrej muzyki nie posłucha, nad niczym głębiej się nie zastanowi. Inni, zaczytani i w filozoficznych rozmyślaniach pogrążeni, wstaną z kanapy tylko w celach przyziemnych. O spacerze, nie mówiąc o sporcie, mowy nie ma... Sam też mocno muszę się uderzyć w piersi, w których coraz szybciej wali serducho, do wysiłku nienawykłe. Może by jednak znów zacząć, przynajmniej korzystać ze schodów? Dostaliśmy ciało po to, aby w jak najlepszym stanie do końca żywota je dowieźć. Z jego stanu - tak jak z duszy - też będziemy rozliczeni.
To nie są dywagacje na tematy filozoficzno-teologiczne - o tym lepiej, więcej i mądrzej piszą inni (ten też). To tylko i wyłącznie moje własne przemyślenia.
Schoenstatt
Kolejny raz tam, kolejny raz w tym dniu. Msza, na której wszystko na komendę (choćby wydaną wyświetlaczem, podającym numer pieśni). Otwieramy śpiewniki, organista melodię zapodaje, wstajemy, śpiewamy. "Na zakończenie pieśń 527, zwrotki 1,3 i dwa wersy z 5". Na tyle już znam ten kraj i tych ludzi aby nie oczekiwać spontaniczności :-) Tę mamy w Afryce lub przynajmniej we Włoszech. Tu za to wiemy, czego się spodziewać. Ale i tak lubimy tam wracać, nawet jak pada. Tylko we dwoje lub w dobrym towarzystwie, jak tym razem. Bo tam po prostu dobrze jest być. Piękne miejsce, jedno z tych na Ziemi, w którym czujemy się u siebie. "Strefa rażenia" Tej, której 15 sierpnia (i kilkanaście innych dni w roku) jest poświęcony.
To nie są dywagacje na tematy szensztacko-teologiczne - o tym lepiej, więcej i mądrzej piszą inni (tu też). 
To tylko i wyłącznie moje własne przemyślenia.


Defilada
Święto Wojska Polskiego, defilada pododdziałów i sprzętu. Aleje Ujazdowskie w Warszawie, pierwszy raz przed nowo wybranym Prezydentem. W tym roku pokazano znacznie więcej, i na ziemi, i na niebie. Szkoda, że w porównaniu z poprzednim rokiem ilość wyrabiały jednostki sprzętu mocno już leciwego. Konstrukcji lub produkcji radzieckiej (Su-22, MiG-29, Mi-8, PT-91 Twardy, BWP-1) lub zachodniej, ale oczekującego na modernizację (Leopard 2A4). Przynajmniej daje się zauważyć przyspieszenie modernizacji polskich sił zbrojnych, wymuszone ukraińską zawieruchą. Na tym tle nieco kuriozalna wypowiedź pana, który w zeszłym roku został prezydentem sporego miasta na Pomorzu. Robi tam naprawdę ciekawe rzeczy, chociaż przedtem niczym stricte politycznym nie zabłysnął. Niektórzy już widzą w nim następcę Andrzeja Dudy... Moim zdaniem, przytoczoną w podanym wyżej linku wypowiedzią, każdy potencjalny kandydat dyskwalifikuje się z przyszłego wyścigu do Pałacu. Można być sobie pacyfistą, ale państwo pacyfistyczne być nie może. To nie znaczy, że nie ma pokojowo się rozwijać i współpracować z sąsiadami. Już Rzymianie jednak mawiali Si vis pacem - para bellum. Tym bardziej, że bellum ante portas (prawie). Jeśli nie będziemy mieli czym się bronić to na nic postulaty, aby inaczej wydawać budżetowe pieniądze. Może ich już nie być lub może to być całkiem nie nasz budżet...
To nie są dywagacje na tematy uzbrojenia i obronności - o tym lepiej, więcej i mądrzej piszą inni. To tylko i wylacznie moje własne przemyślenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz