Etykiety

środa, 8 kwietnia 2015

Afrykańskie spotkania i rozmowy

Ojciec Darek

Od kilkunastu lat rytuał śniadaniowy jest ten sam, od paru lat "ogarnia" go ta sama dziewczyna. Raptem trzeba ułożyć na stole 7 rzeczy: talerz, kubek, nóż, widelec, łyżeczka, cukier i herbata. Codziennie czegoś brakuje. Codziennie. To jest nie do przejścia. Myślisz, że potrzebując 8 jaj na śniadanie a mając 2 w lodówce pójdą dokupić? Skąd! Pójdą dopiero jak się skończą, tak, jak to robili u siebie na wsi, na skraju dżungli. Słyszałeś, jak dwudziestoparoletni Hippo dukał dzisiaj na Mszy? Albo ilu dzieciaków zapamiętało nazwy siedmiu sakramentów, o których mówiłem pół godziny na kazaniu? Krew w piach, i tak ciągle. Pytasz, po co w takim razie? Chociażby dlatego, aby maluchy nie były same, aby miały bezpieczne dzieciństwo. I by ukończyły szkołę. Chociażby dlatego, że być może jedno z tych najmniejszych będzie kolejną Sonią lub Jackie i pojedzie na studia do Polski. Warto, nawet dla jednego przypadku na sto. My tylko siejemy, kto Inny zadba o wzrost.

Marianne

Pojedziecie z nami, na targu trzeba się wykłócać. Oni tylko patrzą, aby Was oszkapić. Co???? Ile dałeś za ten stołek??? Złodzieje, jedno złodziejstwo!!! Było iść ze mną, ja się nie dam skrzywdzić. No, ale w sumie ładne rzeczy kupiłeś. No i te Wasze nowe ubrania. Bubu jak się patrzy. Eeee? Maczeta??? Na co Ci maczeta? Aha, do ogródka. To rozumiem. Sprzęt do wszystkiego, jak jeszcze mówisz, że tu o wiele tańszy... Ale ten kij? Wiesz, że bez końcówki do niczego Ci się nie przyda? Nie ma się przydać??  Będziesz targał do Europy kij od motyki, aby powiesić go na ścianie? Wiedziałam, że jesteś mbolom-mbolom, ale teraz widzę, że w dodatku ciężki przypadek...

Paul

Powtarzam za każdym razem: Ewangelia według Świętego Pawła, rozdział Środowisko, werset Ochrona Przyrody. Tylko przez odniesienie do nadprzyrodzonego autorytetu albo mocą narzuconego z góry przepisu da się coś osiągnąć. To i tak dopiero pierwszy krok, trzeba jeszcze zmienić mentalność. Najpierw tych egzekwujących, żeby nie wyżywali się na wieśniakach urządzając im przesłuchanie w iście stalinowskim stylu. Nie dziwota później, że nic nie widzieli, nic nie wiedzą, nic nie słyszeli. Po co sprowadzać na siebie kłopoty? Niestety, rządzący już maja pełne kieszenie i argument o szansach, jakie przynosi turystyka safari zupełnie do nich nie trafia... To Afryka, tu się nie mysli o przyszłości. Jutra nie ma. No, może dosłowne jutro tak, ale później... A bo to wiadomo, co się stanie? Czy dożyję? Wieki temu europejski podróżnik chciał spisać prosty słownik, dotyczący jednego z języków Mali. Brakowało mu słówka "bratowa". Pytał więc miejscowych: "Gdyby Twój brat miał żonę, to jak byś na nią mówił?" Odpowiedź była zawsze taka sama: "Ale mój brat nie ma żony... No tak, lecz gdyby miał, to... Ale nie ma. No ale... Nie ma żony." Tryb warunkowy nie istnieje, liczy się tylko tu i teraz.

Yourika

Zauważyliście? U nas jest znacznie więcej kobiet, niż mężczyzn. Dlatego Prorok pozwolił mieć cztery żony. Mądrze mówi Koran. Najbogatszy człowiek w Ngaoundere ma właśnie cztery. I trzydzieścioro sześcioro dzieci. Najmłodsza żona jest Europejką i też urodziła siódemkę. U Was kobietom za dużo wolno, w dodatku zabronione jest mieć więcej niż dwójkę dzieci. Co, nie jest? To dlaczego rodzą tak mało? Dlaczego ich mężom nie zależy, aby mieć więcej dzieci? Ja mam czwórkę. Synowie spoko, z córką jest kłopot. Jak to dziewczyna, nie wystarczy jej jedna para tenisówek, dżinsy i koszulka. Oj, córka to kosztuje. Z synami chodzimy co piątek do meczetu. Kobietom wejść nie wolno, chyba że starszym, po sześćdziesiątce. Modlimy się pięć razy dziennie, Prorok tak nakazał. W podróży mogę połączyć modlitwę południową z popołudniową. O, to dobrze, że Wy też się modlicie. Nie jest to obowiązkowe? Ani nakazane w Księdze? Dziwne.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz