Etykiety

poniedziałek, 30 marca 2015

Zielono - czerwono

Wiosna 1990 roku. Trwają eliminacje do piłkarskich mistrzostw Europy, które dwa lata później odbędą się w Szwecji, gdzie niespodziewanie zatriumfują "rezerwowi" Duńczycy. W polskiej grupie eliminacyjnej m.in. Irlandia i Anglia, obydwa mecze u siebie gramy w Poznaniu. Wraz z ojcem i paroma znajomymi wybraliśmy się na mecz z Irlandią. Stadion Lecha przy Bułgarskiej, ziemne trybuny, charakterystyczne, niespotykane nigdzie indziej w Polsce maszty oświetleniowe (jedne i drugie znikną wraz z przebudową na Euro 2012). I barwne sektory (jakaś 1/3 stadionu), zajmowane przez gości z Zielonej Wyspy. Zieleń, z białymi i pomarańczowymi dodatkami. Jakże marnie prezentowała się wtedy reszta stadionu, pełna post-peerelowskiej szarzyzny.
 
Ćwierć wieku później, również w eliminacjach do Euro, gramy z Irlandią na wyjeździe. Ale czy naprawdę na wyjeździe? Trybuny Lansdowne Road zdominowane przez Polaków, w większości mieszkających i pracujących w Irlandii. Zamiast zieleni - biel i czerwień. Irlandzka prasa zachwycona poslkimi kibicami, z nostalgią wspomina lata 90-te, kiedy to raczej Paddies tworzyli takie barwne widowiska, przynosząc wiosnę na stadiony Niemiec (Euro 1988) czy Włoch (Mundial 1990). Wtedy, 25 lat temu, Irlandia była odległą, mityczną krainą, rodem z utworów Clannad czy Enyi. Wizy, trudny dojazd z przesiadkami, koszty podróży i pobytu. Jeszcze lecąc tam na dwumiesięczny staż w 2001 roku musieliśmy przesiadać się w Londynie (a chcieli nas wysłać przez Zurych...) Dzisiaj do Dublina można dolecieć praktycznie z każdego polskiego lotniska; z niektórych także do Cork, Shannon czy Belfastu. Ostrzeżenia przed stromiznami klifów Moher napisane również po polsku. Także w drugą stronę, jakby częściej można Irlandczyków w Polsce spotkać - nie tylko w sytuacjach takich, jak pamiętne Euro 2012: zielony Poznań czy gromkie Fields of Athenry na PGE Arenie w Gdańsku, śpiewane przy 0:4 z Hiszpanią.
 
Czas między 1990 rokiem a 29 marca 2015, choć tak szybko minął, pokazuje zmiany, jakie zaszły w transporcie (zwłaszcza dostępności połączeń lotniczych), gospodarce i komunikacji. Ale też, co pokazuje przykład biało-czerwonego Aviva Stadium, w naszych postawach i poczuciu wartości. Wtedy my im zazdrościliśmy zabawy, kolorów i gry (prowadzili z nami 3:1; ostatecznie skończyło sie na 3:3). Dzisiaj to my budzimy takie uczucia. Czas więc zacząć traktować siebie samych normalnie, jak pełnoprawnych członków europejskiej rodziny. Bez kompleksów, ale i bez buraczanego poczucia wyższości.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz