niedziela, 22 marca 2015

Powroty

Bagaże spakowane, odprawa on-line dokonana. Ostatnie godziny naszego pobytu w Kamerunie i w prawdziwie rodzinnej oazie, jaką stało się dla nas Foyer St. Dominique. Mnóstwo wrażeń i przemyśleń, nowych przyjaźni i pomysłów na życie. Szczegóły w kolejnych postach, do napisania po szczęśliwym (miejmy nadzieję...) powrocie do domu.
Dom... Zaczyna się go doceniać wracając z podróży. Swoje miejsce na ziemii, które dopiero z odległej geograficznie i mentalnościowo perspektywy w taki sposób się widzi.
Powrót do ludzi, rodziny i przyjaciół, głodnych opowieści i wrażeń. Do pracy, którą też jakby bardziej zaczyna się doceniać. Tym bardziej, że niewyobrażalna z perspektywy Kamerunu pensja pozwala na w miarę skuteczną i regularną pomoc tym, którzy jej tu potrzebują.
Będzie jednak też inny powrót. Powrót tutaj, który na pewno nastąpi :-) Podobno Afrykę można albo pokochać albo znienawidzieć. Trudno mi określić moje do niej uczucie, jednak zdecydowanie bliżej mi do pierwszego a powodów do drugiego nie znalazłem. Afryka, po tych dwóch tygodniach, jest dla mnie jak nowo poznana, inteligentna i piękna kobieta, którą można się zauroczyć i tęsknić do jej obecności, ale nie będzie to miłość. Ta jest zupełnie gdzie indziej, całkiem blisko :-) I szacuneczek dla Niej, że wszystkie moje podróżnicze pomysły znosi. Może nie cierpliwie, bo w końcu to ja jestem flegmatyczną połówką tego stadła. Chyba udanego... I to też jest powrót do naszej codzienności, która wcale nie musi być szara. W końcu to my mamy okazję wypełnić ją kolorami - tym razem obficie zaczerpniętymi z afrykańskiej palety. Trochę Wam z tego jeszcze skapnie; będę kontynuować relacje już retrospektywicznie, z Europy. 
 

2 komentarze:

  1. Najmilsi! Czekamy na Was! Szczęsliwej podróży.Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Najmilsi! Czekamy na Was! Szczęsliwej podróży.Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń