niedziela, 8 marca 2015

CDG

CDG
Dlaczego CDG a nie c.d.n.? Ciąg dalszy i tak nastąpi, musi mieć jednak on swój początek. Jest nim w tym przypadku port lotniczy im. Charlesa de Gaulle’a pod Paryżem. Jego kod IATA  (Międzynarodowe Stowarzyszenie Transportu Lotniczego ) to właśnie CDG. Chociaż właściwie początek nastąpił parę godzin wcześniej, rano pod Brukselą. Wyruszyliśmy z naszego miejsca zamieszkania zabierając po drodze ojca Mariana, który wspaniałomyślnie zgodził się nas odwieźć. Właściwie to jechać z nami te prawie 300 km i wrócić naszym samochodem. Sam port lotniczy dość ciekawie rozwiązany, przynajmniej kosmiczny nieco terminal 1. Trochę kłopotów było przy nadaniu bagażu, bo akurat gdy przyszła kolej na nas, taśma stanęła i chwilę trwało, zanim obsługa wpadła na pomysł przetransportowania walizek wózkami (a mieliśmy tego dobre 100 kg). Może to próba cierpliwości przed afrykańskimi realiami? W końcu jednak o czasie wylecieliśmy do… Brukseli. Tak, z powrotem. Nie, nie odbiło mi. Po prostu, Brussels Airlines na trasie Paryż-Bruksela-Yaounde ma taryfy prawie o 200 euro tańsze niż bezpośrednio z Brukseli. Pewnie przez kameruńską i francuską konkurencję, latającą bezpośrednio z CDG. Biorą jednak pod uwagę poświęcony czas i koszty dojazdu, następnym razem (a pewnie taki nastąpi J) chyba zapłacimy więcej, za mniej zamieszania. Przede mną teraz loty nr 301 i 302 w moim życiu. Lubię latać P.S. Miało się tu pojawić zdjęcie, ale zarówno niedostatki kameruńskiego internetu jaki i moje początki w blogowaniu w zamieszczeniu jegoż przeszkodziły L Będę jednakowoż próbować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz